Jedną serią: „Dary Anioła” Cassandra Clare

dddd

Nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy dokładnie zetknęłam się z serią o Nocnych Łowcach. Pamiętam, że pierwszy tom przeczytałam mniej więcej dwa lata temu, ale książki te „kręciły się” obok mnie już od dłuższego czasu. Kilkukrotnie podchodziłam do nich w bibliotece, czytałam opisy na okładkach, ale jakoś zawsze odkładałam je na bok. Nocni Łowcy, wielcy wojownicy ku obronie ludzkości? Wampiry? Wróżki? Anioły i demony? Miałam wrażenie, że to wszystko już było i to przetrawione kilka razy, więc wolałam trzymać się od nich z daleka.

Moją niechęć pogłębiał fakt, że okładki pierwszego polskiego wydania wyglądały co najmniej nieatrakcyjnie. Postacie na nich prezentowały się karykaturalnie i każdą z nich śmiało można by było zakwalifikować jako zombie lub wampira.

Skusiłam się w końcu na posmakowanie tej serii dzięki mojej koleżance ze studiów, która szalenie zachwycała się poszczególnymi częściami. Sama była już wtedy pod koniec czwartego, czy piątego tomu i zapewniała mnie, że na pewno mi się spodoba cała historia. W bibliotece zaopatrzyłam się od razu w dwie pierwsze części i zabrałam się za czytanie.

Normalność wcale nie jest taka dobra, jak się wydaje

Ilość istot nadnaturalnych w tej serii może przytłoczyć, zwłaszcza jeżeli dopiero zaczynamy naszą przygodę z fantastyką. Na sam początek poznajemy pierwsze demony (z czasem okaże się, że mają one swoje rodzaje, rasy, a te wyższe nawet i imiona) oraz Nocnych Łowców. Łowcy – znani również jako Nefilim –  są ludźmi, ale w ich krwi drzemie coś więcej; coś, co sprawia, że widzą świat poza mgłą, mogą wypalać runy na swoim ciele i stanowią ostatnią zaporę obrońców ludzkości przed siłami piekieł. Swoje moce zdobyli przed wiekami, gdy kilkoro z nich wypiło krew Anioła ze specjalnego kielicha. Potomkowie tych pierwszych Łowców posiadają siłę swoich dziadów sprzed wieków.

Podczas zapoznawania się z tym niezwykłym światem, przyjdzie nam się spotkać z wampirami i z wilkołakami, istotami Faerie które, podobne do wróżek, są pół demonami a pół aniołami oraz z czarodziejami mniej lub bardziej utalentowanymi. Tak naprawdę wyjątkowo rzadko stykać będziemy się z normalnymi ludźmi, a jeśli już, to musimy liczyć się z tym, że dosłownie każda z niezwykłych istot w najlepszym razie żartuje sobie z człowieczeństwa, częstokroć je obrażając i wyśmiewając.

– Simon!
– Nie, ja jestem Jace. Simon to podstępna mała łasica z kiepską fryzurą i dziwacznym pojęciem o modzie.
(…)
– Tyle się dzieje, a ty martwisz się o łasicę?
– Nie nazywaj go tak. Wcale nie wygląda jak łasica.
– Masz rację. Spotkałem w życiu parę atrakcyjnych łasic. On raczej przypomina szczura.

Lepiej kochać i bać się, niż nic nie czuć

W całej serii fakt, że należy uratować świat, że są „ci źli”, którzy nagle stali się „jeszcze gorsi” oraz cały mrok, który w pewnym momencie zaczyna zalewać świat; nie jest wcale najważniejszy. Tym, na czym opiera się większa część fabuły, jest miłość Clairy i Jace’a. Nie jest spoilerem napisanie Wam tego od razu ponieważ – nawet jeżeli nie czytaliście jeszcze żadnej części – wyda się Wam to oczywiste od pierwszych kartek. Nie będę dywagować, czy jest to paring, który się sprawdza i ma tę chemię, czy też nie. Dla mnie bowiem jest to jedna z najbardziej naciąganych historii miłosnych o jakich przyszło mi czytać. Od pierwszego do szóstego tomu brniemy wraz z bohaterami w relację, która momentami przypomina toksyczny związek po to tylko, żeby za chwilę stać się ckliwą i przesłodzoną love story.

O ile w pierwszych dwóch tomach nie raziło mnie to ich miłosne spieranie się, tak z każdym kolejnym miałam już lekko dość. Uwielbiam postać Jace’a, ale mam wrażenie, że Clary pozbawiła tego bohatera charakteru. Wygładziła go, przez co stracił wiele ze swojej buńczucznej natury. A skoro o Clary mowa…

Jak przeczytać całą serię, mimo iż nienawidzi się głównej bohaterki?

…dawno nikt tak jak ona nie działał mi na nerwy. Początkowo sądziłam, że drażni mnie ta jej wszędobylska gapowatość, pech i niesamowita umiejętność do wpędzania siebie – i przy okazji swoich najbliższych – w kłopoty. Dopiero po jakimś czasie zdałam sobie sprawę, że tym, co lubię w niej najmniej to fakt, że autorka wykreowała Clary jako postać odważną, pełną charyzmy, waleczną. Tymczasem dziewczyna ta nie posiada żadnej z tych cech. Za każdym razem, gdy wpadnie w tarapaty i czeka na ratunek, ma mnóstwo przemyśleń o tym, jak mogłabym sobie pomóc, ale w rezultacie nie robi nic, albo działa zupełnie na opak i znajduje się w jeszcze gorszym położeniu niż początkowo.

Co gorsza, Cassandra Clare (czy tylko mnie bawi fakt, że ruda Cass zmieniła tylko jedną literę nazwiska i stworzyła sobie rudą Clary…?) postanowiła umieszczać dziewczynę w każdej walnej bitwie Nocnych Łowców, w rezultacie czego chowająca się mała Clary potrafi pod koniec walki wyskoczyć z mieczem – którego w sumie nie powinna nawet dzierżyć w dłoni – zabić o c z y w i ś c i e jakieś super wielkie i ważne zło ciemności, a potem siedzieć i płakać, bo jej chłopak odburknął jej coś wrednego w trakcie.

Ostatnie słowo

Seria ta byłaby całkiem przyjemna, gdyby nie dwa fakty. Po pierwsze, ta nieszczęsna miłość i ta jeszcze bardziej nieszczęsna Clary, o czym już wspominałam. Po drugie, spokojnie mogłaby się zakończyć po trzecim tomie. Pamiętam, że zakończenie zaprezentowane w Mieście Szkła usatysfakcjonowało mnie w stu procentach i długo zastanawiałam się, co autorka chce jeszcze zrobić z tą fabułą. Okazało się, że nic dobrego. Zakończenia szóstego tomu można się spodziewać od pierwszej strony części czwartej. Cassandra wprowadziła też kolejne zamieszanie miłosne (jakby jedno to było mało!), które również pozbawiło bohaterów, których ono dotyczy, wyrazistości i pazura.

Z tego samego uniwersum autorka napisała również Trylogię Diabelskich Maszyn oraz tom z opowiadaniami zatytułowany Kroniki Bane’a. W marcu tego roku pojawiła z kolei polska premiera pierwszego tomu Mrocznych Intryg, gdzie spotykamy się z Łowcami z Los Angeles. To znaczy - spotykacie się. Po sześciu tomach Darów Anioła ja nie czuję potrzeby zapoznawania się z kolejnymi powieściami z tego świata. Czuję, że Nocni Łowcy już mi się przejedli i nie mam zamiaru kontynuowania swojej przygody z nimi.

dary-aniola (1)Moja ocena:

trzy gwiazdki

3 komentarze do “Jedną serią: „Dary Anioła” Cassandra Clare

  1. Uwielbiam całą serię darów anioła :) Podobnie jak ty nie cierpię Clary i uważam ją za strasznie irytującą postać :) Co do kontynuacji po trzech częściach to nie uważam tego za okropny pomysł pewnie dlatego ,ze uwielbiam Sizzy i Maleca a w kolejnych częściach jest ich o wiele więcej niż w pierwszej trylogii :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>